piątek, 28 września 2012

Imagin z Niallem


No i jest o Niallu




Twoja kuzynka mieszka w Londynie. Za nie długo ma odbyć się jej weseli i oczywiście jesteś zaproszona. Kiedy jestes na miejscu odbiera Cie z lotniska i jedziecie do niej. Pomogłaś jej w wyborze sukni, sama tez sobie kupiłaś. Ceremonie w kościele odbyła się wyjątkowo szybko. Pojechaliście do hotelu. Nie wiedziałaś, że to będzie aż tak wielka impreza a co dziwniejsze skąd ona zna chłopaków z twojego ulubionego zespołu One Direction. Najbardziej podobał ci się Niall. Przyszła pora na rzucanie bukietu. Panna młoda stanęła w środku z zawiązana na oczach czarna opaska. Wszystkie panie stanęły wokół jej. Nagle nie wiesz kiedy ale bukiet trafił w twoje dłonie. Ciocia się tylko uśmiechnęła.
C: Zobaczmy kto będzie twoim księciem.
Przeniosłyśmy się wokół pana młodego.
H: Jaaa na pewno złapie.
Z: Ja !
L: Ja złapie i orzenię się z Harrym. Xd
W: ooo
E: Lou coś ty powiedział.
Pan Młody: Dobra nie kłóćcie się.
Wszystko odbyło się podobnie co z panną młoda. Opaska kółko. Z nie cierpliwościa wpatrywałam się kto złapie ten nieszczęsny krawat. Okazało się, że to … Niall.
N: OMG. Złapałem !
L: To nie fair.
N: Z kim będę miał przyjemność zatańczyć ?
[t.i]: Ze mną.





Odezwałam się nie śmiało nie wiedziałam jaka będzie reakcja gdy mnie zobaczy. Uśmiechnął się tylko delikatnie i powiedział zapraszam do tańca. Jednym słowem było cudownie. Patrzyłam się na te jego przepiękne błękitne oczka, a on tylko lekko się uśmiechał. Kiedy skończyliśmy nasz taniec Niall poprosił mnie o numer telefonu i… tak się zaczęło. Następnego dnia zadzwonił do mnie czy możemy się spotkać. Poszliśmy do parku. Opowiadał mi o swoim, życiu jak to jest być sławnym i wgl. Spotykaliśmy się regularnie, oczywiście tak często jak było to możliwe. Poo kolejnych spotkaniach zrozumiałam, że coś do niego. Nie chciałam niszczyć naszej przyjaźnie więc postanowiłam ograniczyć nasz kontakt. Było ciężko. Kiedy dzwonił telefon wmawiałam sobie „ jeszcze troszke, to tylko zauroczenie”, w głęci serca wiedziałam, że tak nie jest ale ja i tak nie miałam u niego szans. Po jakiś dwóch tygodniach zadzwonił do mnie Harry.
H: [t.i] przyjedź szybko do szpitala.
Wsiadłam do samochodu. Najszybciej jak się dało jechałam do szpitala aby znaleźć się na miejscu. Na korytarzu zobaczyłam 4 chłopaków. Zayn, Liam, Lou i Harry siedzieli cali zapłakani pod salą operacyjną
H: Dlaczego nie odbierałaś od Nialla telefonów.
[t.i]: Ja, ja… musiałam wszystko sobie wyjaśnić.
H: Ale co wyjaśnił on odchodził od zmysłów [t.i] czy ty nie widzisz, że on Cię kocha?
[t.i]: Ja myślałam, że on traktuje mnie tylko jako przyjaciółke.
H: To się myliłaś.
Harry wyciągnął z kieszeni kartkę, to był list od Nialla. Pisał w nim, że jeżeli coś mu się stanie to nich przekażą tę kartkę tobie. „[t.i.] kocham Cię i tak strasznie żałuję, że musisz się dowiedzieć czytając list a nie bezpośrednio ode mnie”. W tym momencie wyszedł z Sali lekarz „ Niall, on żyje” od razu pobiegłaś do sali. Zlapałaś go za rękę wyszeptałaś „ Ja też Cię kocham”

4 komentarze:

  1. ooo. popłakałam się..Będe sledzic twojego bloga.. :) zapraszam do obserwowania mojego http://one-directionperfection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne, lepsze od pierwszego. Proszę, pisz dluższe! :*

    OdpowiedzUsuń